Życie ludzkie jest jak piłka nożna. Frustruje i fascynuje. Z tą różnicą, że życie jest ludzkie a piłka jest nożna.
Kategorie: Wszystkie | piłka nożna | Życie
RSS

piłka nożna

środa, 07 września 2011

Skala 1-10.

Ha! Mówiłem, że ta kadra to ciekawa rzecz! (wiem, wiem, masa palantow powie, że mecz bez stawki. Ale świetny!)

Szczęsny - 9. Do dychy zabrakło zwycięstwa.

Wasilewski - 5. Bardzo fajny mecz. Poza tym Wasyl wygląda tak, że gdy go Franek zobaczył, to ze zdziwienia przestał płakać. Trochę barkuje mi go przy stałych frag...wróć. Trochę brakuje mi stałych fragmentów gry w tej kadrze, więc to problem ogólny.

Głowacki - 2. Zagrał jakby był Wojtkowiakiem. Lub Głowckim pod presją. Jeżeli pojawia się stawka - choćby tak teoretyczna jak prestiżowość starcia z Krzyżakami - gościowi psycha siada. Choć z drugiej strony to dobrze, że jego stres objawia się raptem czerwonymi kartkami, karnymi lub samobójami. Co będzie, gdy ktoś mu powie, że w chwilach nerwówki można np. zdetonować skrzynkę dynamitu?

Perquis - 5. Spoko. Nie ma zgrania, ale jest fura gościa. Sytuacja z 32 minuty gdy pobiegł za napastnikeim i zabrał mu w polu karnym pilkę, którą spokojnie podal do drugiego aszego obrońcy - miód. Jego pierwszy mecz, więc skąd mógł wiedzieć, że podaje do Głowackiego w stresie? Tylko temu, że Głowa nie zdecydował, czy chce władować samobója, czy zaliczyć asyste zawdzieczamy, że nie padł wtedy gol.

Wawrzyniak - 2. I nie tylko chodzi mi o sytuację z 94 minuty. Choc była ona cudnym podsumowaniem występu. Gośc nawet jak był tam gdzie powinien, to w rezultacie okazywalo się, że go tam nie ma. Jesli otrąbiłem, że Smuda nie musi sie obawiac absencji Piszczka, to ... ależ wodzu, co wódz?!? O, to ja przepraszam.

Murawski - 5. Właściwie nie bylo go widać, ale liczba przechwytów zanotowanych w środku skłania do wniosku, że zarówno on, jak i Dudka robili swoja robotę. No i znowu obyło się bez bezsensownego wyp*%#!enia piłki na orbitę Saturna w dogodnej sytuacji.

Dudka - 5+. To co wyżej. A plus idzie wespół z nominacja do Oscara za braworowo odegrany lot trzmiela przy próbie wymuszenia karnego, po której Lewandowski strzelił pierwsza bramkę.

Błaszczykowski - 5. Pierwszą połowę spędził z grupą swiętego Kazimierza na grzybobraniu z okazji powrotu z pielgrzymki. W drugiej było juz miodzio. Zwłaszcza jdno kapitalne podanie, dzięki któreu Peszko mógł spieprzyc kolejna 100%ówkę.

Mierzejewski - 3. W dalszym ciagu uwazam, że to bardzo interesujący gracz, choć ten mecz  nie wyszedł mu wybitnie. A jego stałe fragmenty to wręcz satyra godna Ezopa.

Peszko - ...4-? Od skrzydłowego wymaga się siania wiatru. Peszko na lewym skrzydle założył sobie przydomową uprawę huraganu. Tylko że te trzy stuprocentówki... Wobec powyższego dowalam minusa za kompletną bezproduktywność w grze obronnej.

Lewandowski - 8. Dawno nie było w reprezentacji zawodnika ktory poruszałby się po boisku z taką elegancją. Mi to przypominało troche Bergkampa, choć Lewandowski zdaje się być bardziej zaangażowany w odbiór piłki. Świetny mecz.

Matuszczyk - 4. Niewidoczny, ale dla defensywnego pomocnika to akurat komplement.

Glik - bo. Ciekawostka. Na pytanie żony, czy Glik jest dobry, powiedziałem, że gdyby w dowolnym punkcie boiska zasadziła drzewo, które po dziesięciu latach osiągnęłoby spory rozmiar, to byłoby bardziej żwawym defensorem od Kamila.I gdy skończyłem to mówic, to Glik przerwal akcję Niemcow wręcz (hyhy) wyrastając na drodze germańskiego najeźdzcy.

Brożek - bo. Ale akcja z karnym narawdę fajna.

Rybus - bo. Cięzko będzie mu sie przebić do składu, gdyz na skrzydłach konkurencja jest spora.

Pawłowski - bo. Choc na upartego to po jego wejściu strzelili nam gola;)

 

środa, 24 sierpnia 2011

Różnica była tak wielka, że nawet nie jest mi specjalnie szkoda straconej szansy. Bo ani to szansa była, ani tym bardziej stracona. Apoel to - jakkolwiek dziwnie brzmi - drużyna akualnie z innej planety.

Pereiko - 2. Jeden gol zawalił, jeden - nie popisał się. Ja wiem, ze w wielu sytuacjach spisał się świetnie, ale to był dobry moment na zagranie meczu zycia, zaś Sergiej niestety postanowił poczekać aż przyjedzie do Krakowa Podbeskidzie - i wtedy wszystkim pokaże.

Lamey - 1. Wisła nie miała skrzydeł. opisując grę bocznego obrońcy przewaznie rozdziela się jego dokonania defensywne i ofensywne. W tym wypadku nie róbmy sobie jaj i przemilczmy dla dobra przeważnei niezłego zawodnika.

Diaz - 1. Już wiadomo dlaczego nie sprawdził się w Belgii. Przypominał mi dziurę w zębie. I przypomniał mi o głodzie, gdyż gdybym miał tak wielką i ziejącą, to na każde śniadanie cztery pierwsze kanapki szłyby na jej zapchanie i dopiero piąta trafiałaby do brzuszka.

Chavez - 4. Znowu najlepszy. Ale o ile w Krakowie był po prostu najlepszy na boisku, o tyle w Nikozji - najlepszy z naszych obrońców, lata świetlne za rywalami.

Jaliens - 2. Jakoś nie mam sumienia dać mu takiej samej noty jak Diazowi i Lameyowi. Choć grał takie suche bułki, że egzamin na czeladnika piekarskiego oblałby z wykrzyknikiem.

Sobolewski - 1. Żal było patrzeć. Cała moja wypowiedź dotycząca jego poprzedniego występu aktualna, tyle że w obnażeniu. Sobol, jak obawiam się, jest na podobnym etapie co Bosacki rok temu.

Wilk - 4. W destrukcji rozpaczliwy, choć w porównaniu z resztą skuteczny. W ataku - wybaczcie państwo, ale ta bramka to był fuks. Najjaśniejsza postać środka pola.

Małecki - 1. Franek mógł poczekać z powołaniem.

Melikson - 1. To były za duże buty.

Nunez - 1. Zupełnie bezsensowany wystep. Nie było go.

Genkow - 2. Nie wrócił jeszcze z grzybów.

Ilic - 4. Nie wiem na ile zadecydowało, że był w dobrej dyspozycji, a na ile - że wszedł w krytycznym dla wisły momencie, kiedy wiadomo było, że albo hurtem ruszą dupy, albo .... albo nie ruszą, ale wyglądał zaskakująco żwawo. przez kolejny kwadrans przynajmniej. Mało.

czwartek, 18 sierpnia 2011

Pereiko - 6. Kurcze, taki troszkę van der Saar. Przybył niby że dopełnić swych dni, niby u schyłku i niby od początku trącił przeczuciem umiarkowanej klęski, któa zakończyłaby się na ławce rezerwowych i pozwoliłaby dawać solidne zmiany młodszym - a tu proszę: od kilku miesięcy solidny do bólu zębów przeciwnika.

Diaz - 5. Zadziwił dryblingiem, w którym stracił piłkę 3 razy, zaś ta odebrana, odbijała się każdokroć niefortunnie i wracała do zdziwionego Diaza, doprowadzając go do sytuacji strzeleckiej. Która oczywiście spieprzył, gdyż forma jeszcze nie ta, ale jest wielki progres w stosunku do meczów z Litexem. Jak on mógł sobie nie dac rady w Brugii?

Jaliens - +4. Przypominał mi momentami Bosackiego. Czyli jeszcze dawał radę, ale kibice nie są warci takich nerwów. Zakłądam, że był to po prostu nie najlepszy mecz Holendra, gdyż w jego fachowość wierzę.

Chavez - 9. Świetny mecz. Franek, widziałeś? Do kadry go!

Jovanovic - 6. I mam zgryz. Bo bardzo mi się podobało, jak kursował sobie po prawej stronie. Brdazo mi się podobała medialna ropacz jego wrzutek, które niespodziewanie siały popłoch. Ale z drugiej strony to przede wszystkim obrońca, a po jego stronie szalał wicher, względem którego nie wyglądał on ci na wiatrołap.

Małecki - 8. Było w nim szaleństwo Majki Skowron i Panny Ewy. Takie zdrowe, nie zawsze z sensem, ale summa sumarum - takie, którym można się pochwalić przed światem, jak Wieliczką, Solidarnością i papieżem.

Nunez - 7. Zbyt wielu cypryjczyków przemykało chyłkiem na 40-50 metrze, żeby dac mu wyżej. Zbyt groźny był w rewirach, w których niekoniecznie powinien być, żeby dac mu niżej. Bardzo ciekawy gracz.

Sobolewski - +4. Ten sam minus co u Nuneza. Sobol wyglądał ciężko i groźnie, ale gdy dochodziło do starcia, to tylko to pierwsze okazywało się prawdą. Nie będę wypominał wieku, gdyż to jeden z moich ulubionych graczy ligi i uwierzę, że to nie był po prostu jego dzień.

Melikson - 5. Nie zrobił różnicy. Dużo kiwał, ale przeważnie na tym należałoby zamknąć saldo pozytywów. Z drugiej strony - dało się zauważyć, że to właśnie na nim skoncentrowali się cypryjczycy. Czyli słowa menadżera Meora, że ten gotów już jest do gry w klubach z najwyższej półki, to sranie w banie, moje anioły!

Iliev - 4. Bardzo nijaki występ.  O jego klasie świadczy fakt brawurowego odegrania swej obecności w trakcie meczu, podczas gdy w rzeczywistości wybrał się na grzyby do pobliskich Tyńca.

Genkow - 3. Wskazał Iliewowi polanki żyzne w maślaki i kukri, ponieważ

a) jest dobrym kolegą

b) w okolice Tyńca dotarł wcześniej

Wilk - 5. Nie zbawił Wisły, ale Bóg od zbawiania me Mesjaszy, a nie defensywnych pomocników. Występ solidny.

piątek, 12 sierpnia 2011

Wygraliśmy z Gruzją. I bardzo dobrze. Od początku wierzyłem w reprezentację Smudy - nie zmienił tego ani mecz z Hiszpanią, ani z Kamerunem - i mam zamiar wierzyć, dopóki nie popłyną na Euro.

Dla durniów powołujących się na ranking FIFA mam dość proste zadanie matematyczne: proszę sobie sprawdzić o ile imejsc Polska spadłaby, gdyby wygrała WSZYSTKIE mecze w latach 2009-2011, które odbyły się po zakończeniu eliminacji RPA '10.

Oceny.

Fabiański - 7. 7, żeby się chłopakowi nie przewróciło w głowie. Mocno mu kibicuję, choć wkurza mnie bezkrytyczne cmokanie nad jego umiejętnościami już teraz. Osobiście uważam, że szansę jego i Fabiańskiego na miejsce w bramce Arsenalu i Polsi są jak 50:50.

Wojtkowiak - 3. Przełom! O mój Boże, to był najlepszy mecz Wojtkowiaka w reprezentacji! Gość nawet biegał w odpowiednią stronę! Po tej eksplozji talentu czekam na jego pierwszy mecz w którym zagra na poziomie nie "dramatycznym", nie "katastrofalnym", nie "bardzo złym", ale na zwyczajnie poprawnym. Jeszcze nie teraz, ale ...

Jodłowiec - -3. Lepiej sprawdziłby się, gdyby szumiał z krewniakami na gór szczycie w kluczowym momencie "Halki" Moniuszki. Cóż, przeżyliśmy komunę, przeżyliśmy zabory - przeżyjemy i Jodłowca cichutko rosnącego sobie w okolicach pola bramkowego.

Głowacki - 6. Jak zwykle - bardzo solidny punkt defensywy. ...wróć, jak zwykle w meczu bez znaczenia - bardzo solidny punkt defensywy. Może na euro powiedzieć mu, że gramy towarzysko?

Wawrzyniak - -3. Jeśli chodzi od okonania obronne, to należy mu się tytuł honorowego Wojtkowiaka meczu z Gruzją. I ktoś powinien mu wytłumaczyć, na czym polega łapanie rywala na spalonym. I że to nie ma nic wspólnego z krazkiem i niebieską linią.

Błaszczykowski - 6. Znaczy kapitan. To ciągle jeszcze nie jest to, co by mogło być, ale łatwo dostrzec, że sytuacja jest pod kontrolą. To że Błąszczykowski nie będzie się łapał do 1 składu w sytuacji optymalnej formy Goetzego i Kagawy, to raczej pewne - ale szat nie ma co rozdzierać, gdyż będzie najlepszym dżokerem bundesilgi, a dla potrzeb reprezentacji to wystarczająco dużo.

Polański - -5. uwielbiam gościa, zwłaszcza "Wstręt", "Matnie", "Lokatora" i "Chinatown"... Solidna realziacja zadań zleconych defensywnemu pomocnikowi jest jak śpiewanie szant a capella głosem dopełniającym harmonię między tematem a basem - nie ma nudniejszej fuchy. Miernikiem wartości takich ludzi jest to, czy ich widać. Jesli tak, to niedobrze.

Murawski - 5. Zabrakło mi jego numeru popisowego - strzału gaszącego górną lampę jupitera, lub chybiającego bramkę o jakieś 90 stopni. Dlatego 5.

MIerzejewski - 6. To jest ten polot, którego reprezentacji przeważnie brakuje. Ma sobie z kim pograć Błąszczykowski, Lewandowski, Obraniak, fajnie że jesteś z nami chłopaku!

Obraniak - 5. Zagrał swoje. Wiadomo, ze sam kadry nie zbawi, ale stanowi tego czwartego do brydza, dzięki czemu nasze przody mogą pobawić się w małą brazylię.

Lewandowski - 8. Mimo wszystko. Wysoki jak Rasiak, cwany jak Smolarek i w formie jak mufinki migdałowe mojej babci. Ostatnio kimś takim przez chwilę był Matusiak w swojej krótkotrwałej, najlepszej formie.

Brożek - 4. Kiedyś wysnułem teorię, że braci Mroczków tak naprawdę jest czterech i wysyłają się nawzajem w różne miejsca, żeby wszędzie było ich pełno i wedle umowy wszystko idzie na konto imion tych dwóch pedałków z M-jak miłość, podczas gdy furę obecności zaliczją anonimowi Zbyszek i Mieczysław. Tadek Brożek zagrał dość nijaki mecz.

Pawłowski - 5. Uważałbym na niego - jest wprawdzie z niego szczypior i wolałbym widzieć zamiast niego Kiełba, ale ma w sobie coś, co grozi odpaleniem i jeśli pójdzie w dobrą stronę, to kto wie..

Dudka - -5. Można się kłócić, czy zagrał lepiej od Polańskiego. Tylko po co?

 

sobota, 11 grudnia 2010

Zakładałem blog "Życie jak piłka" w celu zebrania materiałów do mojej drugiej książki, ktora w projekcie miała stanowić zabawne studium życia w małym miasteczku, kręcącego się pomiędzy kościołem, remizą, knajpą i klubem piłkarskim.

Przyjąłem punkt widzenia jednego z bohaterów - IV ligowego piłkarza z tendencjami do filozofowania i hamletyzowania, ale w gruncie rzeczy mądrego taka trochę molierowsko-prostaczkową mądrością.

W pewnym momencie zorientowałem się, że nie dam rady napisać tej ksiażki w dającej się przewidzieć przyszłości (małżeństwo, praca, synek w drodze) i blog zaczął dryfować.

Więcej  pożytku będzie jeśli  dam sobie spokój z tą całą maskaradą i polecę waszej uwadze tą aukcję na allegro:

Strona z Aukcją

To moja pierwsza powieść, oczywiście niewydana, co czyni z niej autentyczny unikat.Polecam nie tyle z powodu treści, ale przez wzgląd na cel aukcji, jakim jest pomoc wychowanicom Domu Pomocy Społecznej w Niegowie pod Warszawą. No cóż, chyba tyle:)

A to mój macierzysty blog

Scovron

Jeśli ktoś polubił moją pisaninę, to tam jestem na stałe i pod postacią siebie.

Pozdrawiam i dzięki, że byliście!

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 15
O autorze
Tagi