|
Życie ludzkie jest jak piłka nożna. Frustruje i fascynuje. Z tą różnicą, że życie jest ludzkie a piłka jest nożna.
piłka nożna
poniedziałek, 14 maja 2012
-...szkurwa, no zabił się na prostej ścieżce - warknąłem i wsiorbałem strzępek mozarelli, która nazbyt mocno przyczepiła się do placka. Testowałem właśnie ciasto z sezamem do pizzy, próbę smaku umilając sobie oglądaniem meczu żużlowego miedzy Stalą Rzeszów a Spartą Wrocław*. Osobowym źródłem mojej irytacji był Lee Richardson, który drugi rok z rzędu jechał taki piach, że Sahara mogłaby zwracać się doń "proszę pana". Właśnie dał się wyprztykać na pierwszym wirażu, a gdy po wyjściu z łuku nadarzyła się okazja do ataku, ten się wziął, przewrócił i rąbnął o bandę. WYglądało to nieporadnie i niezbyt groźnie. Stalówka zasłużenie przerżnęła mecz. A Lee Richardson zmarł dwie godziny później w szpitalu. *** Ja wiem, ze nigdy nie jest dobry czas na umieranie, zwłaszcza jeśli umiera się przy czymś, co powinno być zabawą. Tylko że nie mogę pozbyć się myśli, że Lee zginał w najgorszym możłiwym momencie. Że gdyby zabił się trzy, cztery, pięć, osiem lata temu, to mówiłoby się o nim jak o wielkim mistrzu, który odszedł zbyt wczesnie. A tak - umarł w momencie, gdy nie było jednego kibica, który by się nie żachnął na wieść o tym, że Jonas Kylmakorpi nie zdołał dojść do siebie po kontuzji. Richardsona w ogóle miało nie być na tym meczu! Nikt nie wierzył, ze Richardson da radę zmyć plamę jaką ostatnio regularnie dawał, że przestanie być "Pussy" Richardson. Tak się zastanawiam: na pewno chciał dać radę. Czy gdyby chciał mniej, to by dojechał spokojnie na ostatnim miejscu, ale żywy? Ja się czuję rozbity. Trochę jak po katastrofie smoleńskiej, kiedy dotarło do mnie, że zginał w niej człowiek, którego pogardzałem, choć tak naprawdę wcale nie dał mi powodu, by nim pogardzać. Gdyby odszedł ktoś, kogo za życia lepiej oceniałem, to miałbym gotowy fundament, na którym mógłbym stawiać pomnik, choćby za spiż miała robić wyłącznie moja pamięć. A tak - zostaje sam, a jedynym budulcem jaki mam, jest mój wstyd. Bo śmierć mnie znowu zaskoczyła na wykroku. *- ja wiem, że nie ma takich klubów, ale dla mnie drużyna z Wrocłąwia to zawsze bedzie Sparta, z Zielonki - Falubaz, a z Rzeszowa - STal, a nie żadna Marma, czy inne PGE.
środa, 09 maja 2012
Ale mnie dawno tutaj nie było! Przynajmniej mam dobre usprawiedliwienie - wychowywałem syna, założyłem pizzerie, stworzyłem model biznesowy struktury, która niebawem uczyni mnie milionerem, podjąłem aplikację radcowską i wtopiłem trochę kasy na giełdzie. W każdym razie nie nudziłem się. A w piłce wydarzyło się wiele natenczas. Pep zwolnił się z barcy, Mou zwolnił się z kompleksu Pepa, a empiki opanowane zostały przez biografie dwudziestokilkulatków kopiących piłkę w kolorowych szatach. W średniowieczu astrologowie odczytaliby to jako oznakę zbliżającego się euro, albo pomoru baranów. Trochę mi się ckni za pisaniem o piłce, więc pewnie będę tutaj częściej zaglądał, ale zawsze ze świadomością, że są rzeczy ważniejsze niż futbol
środa, 07 września 2011
Skala 1-10. Ha! Mówiłem, że ta kadra to ciekawa rzecz! (wiem, wiem, masa palantow powie, że mecz bez stawki. Ale świetny!) Szczęsny - 9. Do dychy zabrakło zwycięstwa. Wasilewski - 5. Bardzo fajny mecz. Poza tym Wasyl wygląda tak, że gdy go Franek zobaczył, to ze zdziwienia przestał płakać. Trochę barkuje mi go przy stałych frag...wróć. Trochę brakuje mi stałych fragmentów gry w tej kadrze, więc to problem ogólny. Głowacki - 2. Zagrał jakby był Wojtkowiakiem. Lub Głowckim pod presją. Jeżeli pojawia się stawka - choćby tak teoretyczna jak prestiżowość starcia z Krzyżakami - gościowi psycha siada. Choć z drugiej strony to dobrze, że jego stres objawia się raptem czerwonymi kartkami, karnymi lub samobójami. Co będzie, gdy ktoś mu powie, że w chwilach nerwówki można np. zdetonować skrzynkę dynamitu? Perquis - 5. Spoko. Nie ma zgrania, ale jest fura gościa. Sytuacja z 32 minuty gdy pobiegł za napastnikeim i zabrał mu w polu karnym pilkę, którą spokojnie podal do drugiego aszego obrońcy - miód. Jego pierwszy mecz, więc skąd mógł wiedzieć, że podaje do Głowackiego w stresie? Tylko temu, że Głowa nie zdecydował, czy chce władować samobója, czy zaliczyć asyste zawdzieczamy, że nie padł wtedy gol. Wawrzyniak - 2. I nie tylko chodzi mi o sytuację z 94 minuty. Choc była ona cudnym podsumowaniem występu. Gośc nawet jak był tam gdzie powinien, to w rezultacie okazywalo się, że go tam nie ma. Jesli otrąbiłem, że Smuda nie musi sie obawiac absencji Piszczka, to ... ależ wodzu, co wódz?!? O, to ja przepraszam. Murawski - 5. Właściwie nie bylo go widać, ale liczba przechwytów zanotowanych w środku skłania do wniosku, że zarówno on, jak i Dudka robili swoja robotę. No i znowu obyło się bez bezsensownego wyp*%#!enia piłki na orbitę Saturna w dogodnej sytuacji. Dudka - 5+. To co wyżej. A plus idzie wespół z nominacja do Oscara za braworowo odegrany lot trzmiela przy próbie wymuszenia karnego, po której Lewandowski strzelił pierwsza bramkę. Błaszczykowski - 5. Pierwszą połowę spędził z grupą swiętego Kazimierza na grzybobraniu z okazji powrotu z pielgrzymki. W drugiej było juz miodzio. Zwłaszcza jdno kapitalne podanie, dzięki któreu Peszko mógł spieprzyc kolejna 100%ówkę. Mierzejewski - 3. W dalszym ciagu uwazam, że to bardzo interesujący gracz, choć ten mecz nie wyszedł mu wybitnie. A jego stałe fragmenty to wręcz satyra godna Ezopa. Peszko - ...4-? Od skrzydłowego wymaga się siania wiatru. Peszko na lewym skrzydle założył sobie przydomową uprawę huraganu. Tylko że te trzy stuprocentówki... Wobec powyższego dowalam minusa za kompletną bezproduktywność w grze obronnej. Lewandowski - 8. Dawno nie było w reprezentacji zawodnika ktory poruszałby się po boisku z taką elegancją. Mi to przypominało troche Bergkampa, choć Lewandowski zdaje się być bardziej zaangażowany w odbiór piłki. Świetny mecz. Matuszczyk - 4. Niewidoczny, ale dla defensywnego pomocnika to akurat komplement. Glik - bo. Ciekawostka. Na pytanie żony, czy Glik jest dobry, powiedziałem, że gdyby w dowolnym punkcie boiska zasadziła drzewo, które po dziesięciu latach osiągnęłoby spory rozmiar, to byłoby bardziej żwawym defensorem od Kamila.I gdy skończyłem to mówic, to Glik przerwal akcję Niemcow wręcz (hyhy) wyrastając na drodze germańskiego najeźdzcy. Brożek - bo. Ale akcja z karnym narawdę fajna. Rybus - bo. Cięzko będzie mu sie przebić do składu, gdyz na skrzydłach konkurencja jest spora. Pawłowski - bo. Choc na upartego to po jego wejściu strzelili nam gola;)
środa, 24 sierpnia 2011
Różnica była tak wielka, że nawet nie jest mi specjalnie szkoda straconej szansy. Bo ani to szansa była, ani tym bardziej stracona. Apoel to - jakkolwiek dziwnie brzmi - drużyna akualnie z innej planety. Pereiko - 2. Jeden gol zawalił, jeden - nie popisał się. Ja wiem, ze w wielu sytuacjach spisał się świetnie, ale to był dobry moment na zagranie meczu zycia, zaś Sergiej niestety postanowił poczekać aż przyjedzie do Krakowa Podbeskidzie - i wtedy wszystkim pokaże. Lamey - 1. Wisła nie miała skrzydeł. opisując grę bocznego obrońcy przewaznie rozdziela się jego dokonania defensywne i ofensywne. W tym wypadku nie róbmy sobie jaj i przemilczmy dla dobra przeważnei niezłego zawodnika. Diaz - 1. Już wiadomo dlaczego nie sprawdził się w Belgii. Przypominał mi dziurę w zębie. I przypomniał mi o głodzie, gdyż gdybym miał tak wielką i ziejącą, to na każde śniadanie cztery pierwsze kanapki szłyby na jej zapchanie i dopiero piąta trafiałaby do brzuszka. Chavez - 4. Znowu najlepszy. Ale o ile w Krakowie był po prostu najlepszy na boisku, o tyle w Nikozji - najlepszy z naszych obrońców, lata świetlne za rywalami. Jaliens - 2. Jakoś nie mam sumienia dać mu takiej samej noty jak Diazowi i Lameyowi. Choć grał takie suche bułki, że egzamin na czeladnika piekarskiego oblałby z wykrzyknikiem. Sobolewski - 1. Żal było patrzeć. Cała moja wypowiedź dotycząca jego poprzedniego występu aktualna, tyle że w obnażeniu. Sobol, jak obawiam się, jest na podobnym etapie co Bosacki rok temu. Wilk - 4. W destrukcji rozpaczliwy, choć w porównaniu z resztą skuteczny. W ataku - wybaczcie państwo, ale ta bramka to był fuks. Najjaśniejsza postać środka pola. Małecki - 1. Franek mógł poczekać z powołaniem. Melikson - 1. To były za duże buty. Nunez - 1. Zupełnie bezsensowany wystep. Nie było go. Genkow - 2. Nie wrócił jeszcze z grzybów. Ilic - 4. Nie wiem na ile zadecydowało, że był w dobrej dyspozycji, a na ile - że wszedł w krytycznym dla wisły momencie, kiedy wiadomo było, że albo hurtem ruszą dupy, albo .... albo nie ruszą, ale wyglądał zaskakująco żwawo. przez kolejny kwadrans przynajmniej. Mało.
czwartek, 18 sierpnia 2011
Pereiko - 6. Kurcze, taki troszkę van der Saar. Przybył niby że dopełnić swych dni, niby u schyłku i niby od początku trącił przeczuciem umiarkowanej klęski, któa zakończyłaby się na ławce rezerwowych i pozwoliłaby dawać solidne zmiany młodszym - a tu proszę: od kilku miesięcy solidny do bólu zębów przeciwnika. Diaz - 5. Zadziwił dryblingiem, w którym stracił piłkę 3 razy, zaś ta odebrana, odbijała się każdokroć niefortunnie i wracała do zdziwionego Diaza, doprowadzając go do sytuacji strzeleckiej. Która oczywiście spieprzył, gdyż forma jeszcze nie ta, ale jest wielki progres w stosunku do meczów z Litexem. Jak on mógł sobie nie dac rady w Brugii? Jaliens - +4. Przypominał mi momentami Bosackiego. Czyli jeszcze dawał radę, ale kibice nie są warci takich nerwów. Zakłądam, że był to po prostu nie najlepszy mecz Holendra, gdyż w jego fachowość wierzę. Chavez - 9. Świetny mecz. Franek, widziałeś? Do kadry go! Jovanovic - 6. I mam zgryz. Bo bardzo mi się podobało, jak kursował sobie po prawej stronie. Brdazo mi się podobała medialna ropacz jego wrzutek, które niespodziewanie siały popłoch. Ale z drugiej strony to przede wszystkim obrońca, a po jego stronie szalał wicher, względem którego nie wyglądał on ci na wiatrołap. Małecki - 8. Było w nim szaleństwo Majki Skowron i Panny Ewy. Takie zdrowe, nie zawsze z sensem, ale summa sumarum - takie, którym można się pochwalić przed światem, jak Wieliczką, Solidarnością i papieżem. Nunez - 7. Zbyt wielu cypryjczyków przemykało chyłkiem na 40-50 metrze, żeby dac mu wyżej. Zbyt groźny był w rewirach, w których niekoniecznie powinien być, żeby dac mu niżej. Bardzo ciekawy gracz. Sobolewski - +4. Ten sam minus co u Nuneza. Sobol wyglądał ciężko i groźnie, ale gdy dochodziło do starcia, to tylko to pierwsze okazywało się prawdą. Nie będę wypominał wieku, gdyż to jeden z moich ulubionych graczy ligi i uwierzę, że to nie był po prostu jego dzień. Melikson - 5. Nie zrobił różnicy. Dużo kiwał, ale przeważnie na tym należałoby zamknąć saldo pozytywów. Z drugiej strony - dało się zauważyć, że to właśnie na nim skoncentrowali się cypryjczycy. Czyli słowa menadżera Meora, że ten gotów już jest do gry w klubach z najwyższej półki, to sranie w banie, moje anioły! Iliev - 4. Bardzo nijaki występ. O jego klasie świadczy fakt brawurowego odegrania swej obecności w trakcie meczu, podczas gdy w rzeczywistości wybrał się na grzyby do pobliskich Tyńca. Genkow - 3. Wskazał Iliewowi polanki żyzne w maślaki i kukri, ponieważ a) jest dobrym kolegą b) w okolice Tyńca dotarł wcześniej Wilk - 5. Nie zbawił Wisły, ale Bóg od zbawiania me Mesjaszy, a nie defensywnych pomocników. Występ solidny. |
Archiwum
O autorze
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Tagi
|